
Żeglując ze sternikiem z Mrągowa Bogdanem Dziekańskim reprezentantki gminy Giżycko Anna Leszczyńska i Milena Cituk odniosły wielki sukces w XII Giżyckich Regatach „Rząd-Samorząd-Parlament”. Płynęły równo i w trudnych warunkach atmosferycznych zajęły 3. pozycję ulegając załodze „B” Ministerstwa Obrony Narodowej i drugiej ekipie miasta Giżycka. Ubiegłoroczni triumfatorzy z partnerskiej Rudy Śląskiej tym razem musieli zadowolić się 9. miejscem.
Bazą imprezy zorganizowanej przez samorządy miasta, gminy i powiatu był port Ekomarina nad jeziorem Niegocin, gdzie stały przygotowane już do wypłynięcia omegi produkowane w Giżycku. W sobotnie przedpołudnie, które stało pod znakiem zmieniającej się szybko pogody, zamustrowało się na nich osiem załóg ministerialnych i jedenaście samorządowych, wśród nich delegacje z Rudy Śląskiej oraz gminy Nowa Ruda. Po uroczystym rozpoczęciu regat z udziałem Anny Wypych-Namiotko, wiceminister infrastruktury, nadszedł czas na żeglarską rywalizację na wodzie. A nie było zbyt łatwo, gdyż co chwila niebo zasnuwały czarne chmury, spod których wychodziły szkwały osiągające do czterech stopni w skali Beauforta. W takich warunkach nie tylko nowicjusze, lecz i osoby obeznane z żeglarskim rzemiosłem musiały bardzo uważać. Ich współzawodnictwo prowadzone w ramach czterech biegów (do klasyfikacji liczyły się wyniki trzech najlepszych) goście mogli obserwować z pokładu statku „Dźwina”, na którym znalazła się także przedstawicielka rządu posiadająca – co ciekawe – stopień kapitana żeglugi wielkiej.
– Mimo swoich kwalifikacji obecnie pływam sporadycznie, choć w latach 80-tych wiele razy uczestniczyłam w „Szkołach pod żaglami” – przyznała pani minister. – To były cudowne lata, okraszone niepowtarzalną atmosferą spotkań przy ognisku i dbałością żeglarzy o naturę, teraz do portów wkroczyła nowoczesność wymuszona tą rozwijającą się gałęzią turystyki.
Pytana o swe zdanie na temat pływania jachtami o długości kadłuba do 7,5 metra bez patentu stwierdziła, że w krótkim czasie w Polsce zaszły radykalne zmiany, dlatego na wodzie są teraz niezbędne profesjonalnie działające służby ratownicze i odpowiednie zabezpieczenia.

Giżyckie regaty odbyły się ponownie bez premiera, ale z udziałem 8 rządowych i 11 samorządowych załóg
Kilkugodzinne zmagania na jeziorze Niegocin nie dla wszystkich zakończyły się szczęśliwie, gdyż dwie osoby znalazły się za burtą. Jedną z nich był Ryszard Należyty z załogi Starostwa Powiatowego, którego na brzeg odtransportowała łódź policyjna.
– Urwał się pas balastowy, a ponieważ szliśmy bardzo ostro poleciałem na plecy i znalazłem się w wodzie – wspomina. – Od razu podpływały różne załogi próbując mnie ratować, lecz podziękowałem. To dopiero była przygoda.
Za taką „niespodziankę” team powiatu otrzymał nagrodę w postaci koła ratunkowego (Gorzki pech). Były także inne nagrody. Skrzynię Komandora z rąk Tadeusza Zdanowicza, dyrektora Urzędu Żeglugi Śródlądowej, dostała załoga samorządu województwa z marszałkiem Jackiem Protasem w roli sternika, Czerwoną latarnię z kolei ostatnia w klasyfikacji, druga ekipa Ministerstwa Gospodarki. Nagroda Fair play powędrowała do teamów Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministerstwa Obrony Narodowej A (ten pierwszy zrobił falstart, ale regulaminowo się cofnął). Radości nie kryły załogantki gminy Giżycko wychwalając swego sternika.
– Bardzo nas motywował do walki – mówiły. – W pierwszych trzech biegach zdobywałyśmy czołowe miejsca, tylko w czwartym – z powodu falstartu – byłyśmy siódme. Te kilka godzin na wodzie było bardzo wyczerpujące.
Sternik Rudy Śląskiej Michał Gorajek był zadowolony z postawy swojej załogi, ale postulował zaostrzenie regulaminu regat, żeby start następował z jednej linii, bo nie wszyscy czysto go realizowali.
– Trzeba było pływać czujnie i szybko reagować na tzw. odkrętki, wykorzystując je od razu – podsumował. – Co prawda nie udało się nam obronić tytułu, ale zawsze jest tak, że łatwiej się go zdobywa. Podkreślić muszę również znakomitą organizację imprezy, na którą aż chce się jeździć.
– Zawodnicy walczyli bardzo dzielnie i zgodnie z regułami – mówił sędzia główny Mateusz Caban. – Dawali idealny przykład opływając jeszcze raz uderzoną boję, było w nich widać wielką zadziorność.
Tekst i foto: Waldemar Albowicz
OSTATECZNE WYNIKI REGAT (kliknij, aby zobaczyć!)