Spytkowo. Nieme kino z Sołdan wielkim hitem balu charytatywnego

By Waldemar Albowicz - Posted on 22 February 2012

Spytkowo. Nieme kino z Sołdan wielkim hitem balu charytatywnego

O dużym sukcesie mogą mówić organizatorzy 15. już balu charytatywnego na rzecz uczniów Szkoły Podstawowej w Spytkowie. Jego pokłosiem była kwota 2.300 złotych, która w maju pozwoli dzieciom oraz młodzieży na wyjazd na wycieczkę bez obciążania rodzicielskich portfeli. Było to możliwe dzięki zaangażowaniu rodziców, przede wszystkim z Pieczonek i Spytkowa, i licznego grona sponsorów. Królową i Królem Balu zostali Barbara i Tadeusz Niedziejko, małżeństwo z Sołdan.

 
Ponad 60 uczestników, wśród których prym wiedli rodzice uczniów oraz sympatycy szkoły, zebrało się w miejscowej świetlicy wiejskiej. Imprezę rozpoczęły taneczne popisy dziewcząt z zespołu Dworaczki, gorąco przyjęte przez dorosłych. Później parkiet należał już w całości tylko do nich. Dzięki niesamowitej konferansjerce sołtysa Sołdan Barbary Niedziejko na sali szybko zapanowała fantastyczna atmosfera. Świetnie bawiono się tańcząc w rytmach znanych klasycznych hitów, jak i w trakcie wielu atrakcyjnych konkursów. Z niecierpliwością wszyscy czekali jednak na najważniejszy punkt programu, jakim była licytacja gadżetów. Bo właśnie po to się spotkali, aby sięgnąć głębiej do swoich kieszeni i wysupłać trochę grosza wspierając w ten sposób szkolną dziatwę. Za prawie 62 złote wylicytowano nawet zdjęcie byłej dyrektor szkoły Anny Dworak z lat młodzieńczych. Zapakowany w ozdobną folię bochenek chleba ze smalczykiem poszedł za 40 zł, malinówka za 70 zł, nalewka za 65 zł, malowane jajko z kolei za 45 zł, szampan za 40 zł, rureczki za 35 zł, golonka ze smalcem za 40 zł. Wspaniały pomysł na promocję swojego gospodarstwa miała jego właścicielka Barbara Niedziejko, prezentując jeszcze przed oficjalnym wystawieniem na aukcję zaproszenia na pobyt w nim nakręcony w technice niemego kina krótki film. Ujęcia były tak komiczne, że co chwila uczestnicy imprezy w trakcie projekcji wybuchali gromkim śmiechem.
Film zrealizowała moja chrześnica Ewelina Zięba – przyznała pomysłodawczyni obrazu. – Ja w ogólnym zarysie opracowałam scenariusz, chociaż w czasie nagrywania każdy z aktorów wnosił jeszcze coś od siebie. Przed kamerą wygłupialiśmy się, potem wybieraliśmy najlepsze sceny. Nakręcenie filmu trwało zaledwie godzinę i była to dla nas kapitalna zabawa.


Rozmaite konkursy prowadzone przez wodzirejkę cieszyły się u uczestników balu wielkim powodzeniem

Dzięki takiej reklamie cena zaproszenia osiągnęła aż 120 zł. Interesującym punktem imprezy był dla wszystkich również wybór autorów najciekawszego przebrania. Zdaniem powołanego w tym celu jury najlepiej zaprezentował się giżycczanin Jarosław Gałęzowski w roli bobasa, na kolejnych miejscach znalazły się Anna Dobosz w stroju kici i przebrana za pirata Aneta Nowosadko.     
To było spontaniczne, gdyż miałem za mało czasu na jakiś wyszukany pomysł – podkreślił zwycięzca rywalizacji. – Po prostu poszedłem do wypożyczalni, gdzie spodobał mi się strój zwany majtunem. Zostałem mile zaskoczony, bo nie spodziewałem się wygranej.
A jak oceniły bal koordynatorki tego przedsięwzięcia?
Dziękujemy gorąco rodzicom i dzieciom, którzy przygotowali przedmioty na licytację, Mazurskiemu Związkowi Międzygminnemu „Gospodarka odpadami”, Gminnemu Ośrodkowi Kultury i Rekreacji, przedstawicielom Rady Gminy Giżycko i sympatykom szkoły – mówiły Małgorzata Siwik i Aneta Nowosadko. – Każdy z uczestników opłacił wpisowe w kwocie 20 zł, reszta wpłynęła w czasie aukcji. Dzięki pozyskanym pieniążkom rodzice pokryją tylko część kosztów wycieczki, której celem będzie Warszawa, Wrocław bądź Trójmiasto.
Ten bal to już tradycja naszej podstawówki – powiedziała jej nowa dyrektor Izabella Piech. – Sama kilkakrotnie brałam w nim udział. To pomysł Rady Rodziców, dzięki któremu na wycieczkę jadą wszyscy uczniowie.
W czasie imprezy dokonano też wyboru Królowej i Króla Balu. Zdaniem uczestników, którzy głosowali na kartkach, tytuły te należały się małżeństwu Barbarze i Tadeuszowi Niedziejko.
                                                                                                                    
Tekst i foto: Waldemar Albowicz