|
Nikt z organizatorów I Giżyckiej Akcji Rejestracji Dawców Szpiku Kostnego nawet nie śmiał marzyć, że będzie się ona cieszyła takim powodzeniem. Dzięki lokalnym mediom, plakatom i pogadankom w szkołach była nieźle nagłośniona, ale i w przybliżeniu nie dało się oszacować, ile osób zdecyduje się wziąć w niej udział. Tymczasem już po pierwszej godzinie jej trwania, kiedy 10 ml krwi żylnej do określenia kodu antygenowego oddało prawie 50 chętnych, było wiadomo, że padnie prawdziwy rekord. I padł, bo jak inaczej można nazwać wspaniały wynik 158 osób, które podjęły decyzję zostania w przyszłości dawcą szpiku i tym samym ratowania ludzkich istnień chorych na białaczkę. Dzięki temu Giżycko stało się po Olsztynie, Ełku oraz Gołdapi czwartym miastem w regionie, gdzie taka akcja miała miejsce.
|
|
Inicjatywa Tomasza Ogrodowczyka z Klubu Honorowych Dawców Krwi Ochotniczej Straży Pożarnej w Spytkowie i Janusza Mielziuka, pracownika Urzędu Gminy Giżycko, spotkała się z pozytywnym odzewem Fundacji Przeciwko Leukemii w Warszawie i olsztyńskiej Fundacji „Jestem, Pomagam, Wspieram”, która dotychczas przeprowadziła aż trzy takie akcje w stolicy województwa. Co ciekawe, pierwsza z nich zakończyła się rezultatem tylko niewiele lepszym od naszego, mimo że odbywała się w 180-tysięcznym mieście. Niesamowicie ważne okazało się uświadomienie społeczeństwu, że szpiku nie pobiera się z kręgosłupa (to przeświadczenie pokutuje do dzisiaj), a z krwi obwodowej bądź w znieczuleniu miejscowym z kości biodrowej i nie wiąże się dla dawcy z jakimkolwiek ryzykiem. Miejmy nadzieję, że skoro tak dużo osób odpowiedziało na apel organizatorów, Centralny Rejestr Niespokrewnionych Dawców Szpiku i Krwi Pępowinowej liczący aktualnie zaledwie 40 tys. przy ponad 2,5 miliona w Niemczech, zacznie się wreszcie powiększać, co pozwoli dokonywać coraz więcej przeszczepów i chronić przed śmiercią tych, którzy dziś są na nią skazani.
– Wcześniej zarejestrowałam się bezpośrednio w Fundacji Urszuli Jaworskiej, gdzie obiecano przysłać mi zestaw do badania DNA, lecz do dziś go nie otrzymałam – zdradziła nam Paulina Barczak z Giżycka. – Cieszę się więc, że teraz już na pewno trafię do banku dawców. Nawet, jeśli nigdy nie będę potrzebna do oddania szpiku, było warto. Kiedy wielokrotnie jeździłam do szpitala, do brata chorego na serce i oglądałam tam dzieci chore na białaczkę, już wówczas postanowiłam im pomóc. Żałuję tylko, że żadna z koleżanek, które długo namawiałam, nie przyszła tu ze mną.
Trzeba się cieszyć, że chętni okazali się osobami świadomymi tego, że decyzja podjęta przez nich obowiązuje przez całe życie, gdyż dawcą będą mogli zostać za 20 czy 30 lat, a być może w ogóle.
– To nie było pochopne, przemyślałem to dokładnie – przyznał nam Rafał Buczko ze Staświn. – Chciałbym doczekać się chwili, kiedy zadzwonią do mnie z informacją, że potrzebny będzie mój szpik. To byłoby dla mnie wielkim przeżyciem. A na razie wspieram potrzebujących co 2 miesiące regularnie oddając krew.
Wśród osób, które przyszły do Urzędu Gminy zarejestrować się byli żołnierze z 15. Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej. Byłoby ich znacznie więcej, gdyby nie trwające wówczas alarmy i kontrola gospodarcza.
– O akcji dowiedzieliśmy się z rozkazu dziennego odczytanego na apelu – podkreślił Mariusz Jurkin, mieszkaniec Konopek Nowych. – Z naszego oddziału obrony przeciwlotniczej było aż 15 chętnych, ale mogła się zjawić tylko część z nich. To wspaniała akcja, szkoda tylko, że tak niewiele miejscowości organizuje podobne.
Chętna do zarejestrowania się w banku dawców była Michalina Jurach z Kruklanek, która w tym celu miała jechać do Olsztyna, ale w międzyczasie dostała informację, że będzie mogła to zrobić w Giżycku.
– Nawet specjalnie się nad tym nie zastanawiałam – przyznała. – Przecież to nic nie kosztuje, a można uratować komuś życie. Po to tutaj przyszłam. Rodzice byli bardzo zaskoczeni, mama się o mnie trochę bała.
Większość uczestniczących w akcji stanowiła młodzież szkół średnich, chociaż byli i starsi, a wśród nich ponad połowa pracowników Urzędu Gminy Giżycko. Chętni przyznawali, że jeśli chodzi o ludzkie życie, nie można pozostać obojętnym. Tym bardziej, że nie wiadomo, kiedy nas to spotka.
– Nawet jeśli będę musiał się doczołgać, to szpik oddam – oznajmił Janusz Pawlicki wiedząc, że od rejestracji do pozostania dawcą droga może być bardzo długa. – Dzieciakom nie można nie pomóc, przecież w przyszłości mogą stać się prawdziwymi geniuszami.
I Giżycką Akcję Rejestracji Dawców Szpiku Kostnego wsparły również osoby, które musiały w tym celu pokonać i 100 kilometrów. Była wśród nich pielęgniarka Bogumiła Grabowska z Suwałk, która kiedyś uczyła się nad Niegocinem i potraktowała to jako podróż sentymentalną.
– Dzwoniłam do fundacji, gdzie powiedziano mi, że takiej akcji w Suwałkach nikt jeszcze nie robi, ale będzie w Giżycku. Bardzo się ucieszyłam i postanowiłam przyjechać – powiedziała. – Dziwię się takim ludziom, którzy uważają, że to ich nie dotyczy, ale wystarczy, że choroba dotknie ich czy kogoś z rodziny, a wówczas szybko zmieniają punkt widzenia.
Próbki krwi pobierały od chętnych dwie panie z giżyckiego oddziału Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Olsztynie, przekazując je od razu pracownikom Fundacji Przeciwko Leukemii, obecnym w miejscu akcji.
– Podziwiam takich ludzi, którzy potrafią stać nawet kilka godzin, aby tylko móc oddać krew – przyznała jedna z nich Bożena Filipek. – Nie wiem, czy sama tak bym potrafiła.
O znalezieniu się w rejestrze dawców szpiku myślał już od dawna Piotr Boharewicz z Sulim, radny gminny, lecz wcześniej nie było ku temu okazji.
– Syn mojego znajomego zmarł na białaczkę w wieku 15 lat w dwa tygodnie od rozpoznania choroby – opowiadał. – Syn kolejnego znajomego jest również chory. Moja reakcja na to była wyjątkowo spontaniczna, bo jakże inaczej mógłbym pomóc?
Pełni uznania dla starań organizatorów akcji byli Konrad Kauc i Joanna Medyńska z Fundacji Przeciwko Leukemii, którzy bezpłatnie przenocowali w Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej. Taki wynik jak na pierwszy raz uważają za wielkie osiągnięcie. Podkreślili, że dotychczas szpik oddało ponad 100 osób zarejestrowanych w banku dawców, liczą jednak, że będzie ich coraz więcej. Podczas rejestracji żadne badania nie są prowadzone, kiedy jednak znajdzie się biorca bada się krew dawcy na obecność wirusa, określa się jej grupę, robi się też prześwietlenie i EKG.
– Wśród 158 osób, które przyszły się zarejestrować i wypełniły specjalną ankietę, nie znalazł się nikt, kogo schorzenie dyskwalifikowałoby jako potencjalnego dawcę – mówili ciesząc się. – Głównym przeciwwskazaniem jest żółtaczka typu B i C, cukrzyca i nowotwór.
Tekst i foto: Waldemar Albowicz
PARTNERZY AKCJI:
P.U.H. Żeglarz – Ewa i Roman Kułdo
Mazurskie Biuro Nieruchomości – Dariusz Sobolewski i Cezary Pstrak
World Komputer – Tomasz Chomko
Trans-Żwir – Jan Kitowicz
Cukiernia u Adama – Adam Kajetanowicz
PATRONI MEDIALNI:
Gazeta Giżycka
Radio Planeta Giżycko
TV Teletop „Prosto z Giżycka”
|